Od początku rozgrywek piłkarskich w Hiszpanii oba zespoły postrzegane były jako reprezentanci swoich regionów – Katalonii i Kastylii. Rywalizacja obu zespołów miała podłoże polityczne i kulturowe.
Podczas rządów José Antonia Primo de Rivery, a zwłaszcza Francisca Franco tłumiono dążenia Katalończyków do niepodległości. Nadawanie katalońskich imion i używanie katalońskiego języka było zakazane. Z czasem El Clásico zaczęło być postrzegane jako rywalizacja reprezentującej wolność i motto més que un club Barcelony oraz związanego z hiszpańskim centralizmem Realu. Podczas hiszpańskiej wojny domowej prezydent Barcelony, Josep Sunyol zginął z rąk zwolenników Franco.
W latach 50. Alfredo Di Stéfano grał początkowo w FC Barcelona (nie wystąpił jednak w oficjalnym meczu), a następnie przeszedł do Realu Madryt. Okoliczności tego transferu nie są do końca jasne, jednak Argentyńczyk poprowadził królewski klub do największych sukcesów w historii i jest uznawany za najlepszego piłkarza swoich czasów.
W ostatnich latach największym wydarzeniem związanym z rywalizacją dwóch najbardziej utytułowanych klubów Primera División był transfer Luísa Figo. Portugalski skrzydłowy będąc czołową postacią Dumy Katalonii zdecydował się na transfer do największego rywala. Publiczne zapewnianie lojalności w stosunku do katalońskiego klubu, a potem podpisanie wysokiego kontraktu w Realu Madryt wywołały wściekłość wśród Culés, kibiców Barcelony. Figo stał się w Katalonii wrogiem publicznym numer 1, a podczas jego pierwszego meczu w barwach madryckiego klubu na Camp Nou, na boisko poleciały butelki, telefony komórkowe, a nawet głowa świni.
Podczas meczu odbywającego się 10 kwietnia 2010 roku, kibice i zawodnicy uczcili minutą ciszy ofiary katastrofy polskiego Tu-154M w Smoleńsku. Ponadto piłkarze Realu Madryt, solidaryzując się z drugim bramkarzem drużyny, Jerzym Dudkiem, założyli czarne opaski.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz